ŁS

Dyskusje po artykule TiP ( „Teoria i Praktyka” )

1 VI 2004

Artykuł jest w całości przytoczony w Konkursie

Wynotowałem kilka ciekawszych fragmentów z wątków dyskusyjnych O artykule „Teoria i praktyka” oraz  O Arkonie i gdzieniegdzie wstawiłem swój komentarz (na niebiesko):

 

Dowodzenie wyższości praktyki nad teorią wynika z problemów ze zrozumieniem obu terminów. Warto czasem zajrzeć do słownika języka polskiego. Ani praktyka, ani teoria nie może być górą.
Teoria przygotowuje „metody” do wykorzystania w praktyce. Praktyka weryfikuje osiągnięcia teorii. I tak w kółko.
Kaczorek

Krótko i celnie. Podpisuje się.

Żeby wiedzieć że jabłko spadnie na ziemię, zamiast ulecieć w przestworza, niepotrzebny był Newton, praktycy to wiedzieli. Gdyby rozwijać dalej temat przeciwstawienia praktyka–teoria, to można by dojść do wniosku że wszelka teoria jest szkodliwa, niepotrzebna, a teoretycy w różnych dziedzinach są osobami które tworzą rzeczy nikomu do niczego nieprzydatne. Tymczasem teoria to próby odpowiedzi na pytania, próby dokonywania analiz, tworzenia konstrukcji myślowych, systematyzowania. Z tego punktu widzenia pogląd o marginalnej roli teorii uważam za dziwaczny. Sama teoria za nas w karty nie wygra, ale może nam znacznie pomóc w uporządkowaniu naszego sposobu myślenia. I naprawdę nie ma tu nic do rzeczy że na początku będziemy myśleć o 2 minuty dłużej niż powinniśmy.
m
ały_misio

Celnie i bardzo ładnie. Też podpisuję się.

[...] Jak już wspominałem, miałem dziwnie przykre odczucie po pierwszej lekturze TiP.
Uważałem, że artykuł jest napisany tak, aby zdezawuować licytację naturalną w takim ujęciu jak ją opisywał Marek Walczak.
Że tak: że „DYREKTYWY LICYTACJI NATURALNEJ...”, ale przecież nie da się dzięki nim licytować perfekcyjnie.
Że tak: „Łukasz Sławiński to wybitny teoretyk brydża”, ale przecież jego opinie nt blackwooda to jakieś teoretyczne dziwactwo (BLCW jest niezbędny, a czasami nawet jedynie słuszny).
Że tak: że „teksty Marka Walczaka pozwalają uporządkować podstawowe wiadomości i zawierają wiele ważnych myśli", ale przecież te myśli „w praktyce” są do niczego, bo konwencje są po to, żeby się nie zmęczyć. [...]
W bieżącym tekście chciałbym napisać parę słów na temat tego co pisze Autor TiP nt ARKONY.
Wg Autora algorytm obliczania karności kontry jest mało praktyczny. Zaawansowany gracz ma zużyć 2,3 minuty na obliczenie karności kontry. A początkujący jeszcze więcej.
A przecież w ARKONIE nie o to przede wszystkim chodzi!
Jest w niej inne niż u (praktycznych) teoretyków podejście do zagadnienia. Nie mówimy: kontra jest karna, negatywna, wywoławcza czy jeszcze tam jakaś inna specjalna.
Należy wiedzieć jaka ręka ma „karność” 0% (wtedy kontra – wywoławcza), jaka ma „karność” 100% (wtedy kontra – karna). Oczywiście wartości „pośrednie” także są brane pod uwagę.
Należy wycenić swoją rękę pod względem „karności”.
Teraz to już tylko zostało porachować karność kontry i w zależności od tego jaka jest podjąć decyzję kontrową. (skontrować, spasować czy też „od drugiej strony” spasować albo wynieść kontrę). Naprawdę w tym ciągu działań i umiejętności dodanie 75 do 25 nie jest trudne, nawet jeżeli od wyniku trzeba odjąć 25.
Sedno rozwiązania to wyobrażenie sobie ręki modelowej i porównanie do naszej realnej ręki.
Wypływając na szersze wody, powiedziałbym, że jest to istotą, esencją gry w brydża. 

Nie: dodawanie punktów, zakwalifikowanie ręki do przedziału siły, nauczenie się sekwencji, szczebelków itp. To wszystko, według mnie, są uproszczenia mające umożliwić „praktyczne” granie, tym którzy jeszcze słabo kojarzą do czego te wszystkie reguły i terminy typu „model”, „bilans”, „kontra”, czy wreszcie: „lewa”. Bo brydż polega „po prostu” na braniu lew. Jednak przewidzieć ile tych lew się weźmie... Tu się schody zaczynają niestety. Brydż, tak naprawdę, jest trudny. Ale chyba właśnie na tym polega. Dlaczego więc często mamy czynienia ze spłaszczaniem istoty brydża? To temat na osobne rozważania. Wrócę jednak do TiP.
Wydaje mi się, że zastosowanie ARKONY, to kwintesencja zastosowania naturalności w licytacji. Wiedza na temat jakie ręce w danej sytuacji należą do modelowych przy stosowaniu kanonów licytacji naturalnej pozwala, jakby automatycznie, trzymać się bilansu.
Oczywiście – sam algorytm wyliczenia karności być może nie jest doskonały.
Nie zmienia to faktu, że do zastosowania ARKONY należy wykazać się wiedzą (jaka ręka jest karna jaka wywoławcza i tak dalej). Trzeba wykazać się, jak to mawiają starzy brydżyści, oceną karty.
Mówiąc pozabrydżowo wszystko to jest sztuką podejmowania decyzji. A chyba nie bez przyczyny menedżerom, których zadaniem jest podejmowanie celnych decyzji, płacą najwięcej.
Czyli: trudność ARKONY polega na trudności brydża. [...]
Z poważaniem – Grzegorz Górecki

Podpisuję się. Musiałbym dużo się namęczyć, by wyrazić się równie dobrze.

[...]

Pan Izdebski jest bardzo znanym w Polsce publicysta, dlatego siła oddziaływania takiego artykułu jak „Teoria i Praktyka” będzie na pewno bardzo duża i wiele osób się zniechęci do DLN, bo przecież autorytet napisał w zawoalowanej formie, ze to wszystko jest do bani, niepotrzebne. Nic to że artykuł jest z logicznego punktu widzenia pełen sprzeczności, niejasności, niedomówień – nie będę tego komentował, może Pikier zamieści coś na ten temat po zakończeniu Konkursu.

[...]

może część osób zamiast „ja to wiem”, zacznie sobie odpowiadać na pytanie „co wiem, skąd to wiem i jaka jest szansa że mam rację?”. Mnie osobiście bardzo często nie wychodzi, ale się staram. Lubię słuchać, lubię eksperymentować, wydaje mi się że gram lepiej niż kilka lat temu, ale wiem też że jest mnóstwo graczy których nie doścignę, co nie znaczy że przestanę próbować. W brydżu bardziej mnie fascynuje nie to co wiem, ale to czego jeszcze nie wiem. [...]
mały_misio

Tak.

[...]  W prostych sekwencjach powinniśmy ustalać znaczenia kontry, a nie stosować arkonę.

Oczywiście nie wszystkie sekwencje można omówić.

W tych nieomówionych albo dobrze zrozumiemy kontrę partnera (opierając się na wyszperaniu z podświadomości podobnych rozdań) albo źle – a wtedy będziemy mieli doświadczenie na przyszłość (nowe zasoby do korzystania), które na dłużej zapadną nam w pamięć.

Pogląd iście szaleńczy – w ten sposób dojdziemy do zgodności z partnerem po wielu wielu latach. Przecież to jest zasada: Im gorzej, tym lepiej ! (dla odległej przyszłości). Lepiej wziąć jakiekolwiek reguły – byle było jednakowe rozumienie – i potem ewentualnie je korygować (oczywiście nie na własną rękę, podczas licytacji, lecz w poturniejowej dyskusji). W dodatku dyskutant chce tu posługiwać się nie umową z partnerem, lecz podświadomością !

Lecz nie wszystkie mnemotechniczne zasady są dobre. Świetne jest prawo jedenastu. Krótkie, zwięzłe, bardzo przydatne, nieomylne. Arkona nie posiada żadnej z tych zalet. Poza tym (powtarzam kolejny raz) nie widziałem nigdy, by ktoś zastosował Arkonę w żywym problemie.

Odwrotnie: Prawo 11 jest wybitnie nieprzydatne ! Zamiast liczyć i odejmować od 11, prościej i szybciej jest umiejscowić u partnera jakieś 3 karty wyższe od zagranej (plastic valuation). Prawo 11 jest więc zbędną formalizacją bardzo prostego problemu. Kontry są natomiast znacznie poważniejszym i częstszym problemem, w relacji do którego Arkona jest względnie prostym i łatwym narzędziem rozwiązującym. 

[...] Pamiętam jak w jednym z pierwszych ŚB (niestety, nie mogłem odszukać) był problem z kontrą na 2kk. Okrążeń nie było za dużo. Nazwa Arkona padła parę razy w komentarzach ekspertów, jednak nikt jej nie zastosował. Ja wyciągam z tego taki wniosek, że skoro eksperci metodę znają a z niej nie korzystają to uważają ją za nieprzydatną.

Experci nic tam nie mówili o Arkonie; dyskutantowi coś się zwidziało.

Poza tym gros expertów to specjaliści od konkretnej decyzji w konkretnej sytuacji.

[...] Natomiast problem przytupów to plaga brydża. I widzę, że jest to raczej nieprzezwyciężalne. W dodatku nie ma woli przezwyciężenia. [...] Na absurdalność prawa brydżowego, które pozwala wyciągać wnioski z namysłów przeciwników TYLKO NA WŁASNE RYZYKO zwraca uwagę Arcymistrz Wilkosz w ostatnim „Brydżu”. Korzystają z tego prawa szerokie rzesze „brydźystów”.

Wcale Prawo tego nie stwierdza, a nawet odwrotnie. I to jest właśnie absurdalne !!!

Z namysłów pnika powinno się wnioskować TYLKO na własne ryzyko (Cogito, ergo sum).

Nie Arkona (oczywiście), ale takie pojęcia, jak: półwywoławcza, propozycyjna, do wyboru, półkarna, są doskonałym alibi dla brydżystów korzystających z dopalaczy. A w praktyce wygląda to tak: kontra błyskawiczna (szybsza niż myśl) – karna! kontra szybka – propozycyjna, po namyśle – do wyboru, po długim namyśle – półwywoławcza. [...]

Właśnie Arkona ukróciłaby takie praktyki ! bo każdą kontrę możnaby łatwo zweryfikować.

Nie trzeba by uchwalać, jak to zrobili polscy sędziowie, zakazu alertowania kontr.

j2k

 

Telimena

Co nowego w Pikierze

do Spisu

1 Czerwca 2004

redakcja@pikier.com

© Pikier.com

brydż, brydz, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, Pikier, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski,